Wyprawa do IG Farben- Wałbrzych

Data: 6 Października 2013
Godzina: ok 10:00
Temperatura: ok 10C
Koordynaty:  Wałbrzych, dzielnica Gaj.

Lokalizacja obiektu  
ŁATWA, średnia, bez trapera się nie obejdzie
Zapotrzebowanie sprzętowe
brak, MAŁE, średnie,
musisz załatwić tragarza
Poziom trudności  

MAŁY, średni, pół-armageddon

Na początku wspomnę, że wypad doszedł do skutku dzięki Filipowi, który poświęcił swój czas i zaprowadził mnie w te rejony.

Zakład IG Farben o którym wspomniałem w tytule, jako pierwszy na świecie rozpoczął produkcję  benzyny syntetycznej z węgla. III Rzesza mając rosnący popyt na benzynę i ropę, rzecz jasna potrzebną do zasilania pojazdów wojskowych, musiała skłonić się do pozyskiwania jej z innego źródła niż od Związku Radzieckiego, bo ten w każdej chwili mógł odciąć Niemców od dostaw, zatrzymując tym samym maszynę wojenną. III Rzesza zaczęła więc stawiać rafinerie do pozyskiwania cennego surowca, a jedna z nich powstała w Wałbrzychu na Wzgórzu Matyldy.
Kopalnia „Bahn Schacht” dostarczała surowca, a istniejące wtedy zakłady azotowe przekształcono w rafinerię. Z raportu Armii Krajowe wynika, że produkcja szła pełną parą, a w lasach umiejscowione były metalowe i betonowe zbiorniki różnego przeznaczenia. 
Ile z tego możemy zobaczyć dziś? Co najwyżej kawałek betonu pośrodku łąki.

Wg niektórych źródeł w rafinerii miały pracować również osoby z pobliskiego obozu pracy.
Przypuszcza się, że powstał on w roku 1943. Niestety z dawnych obozowych baraków nie zostało nic,  zostały za to zabudowania osób zarządzających obozem i resztki słupów, przez które był rozciągnięty drut kolczasty. 
 


Długie, stosunkowo niskie budowle. Gdzieś je już widzieliśmy hm? Takie same są w Mieroszowie. 
Przy okazji odwiedziliśmy radziecki cmentarz, na którym znajdują się mogiły wojskowych. 
W chwili obecnej cmentarz jest… odnawiany? Nie wiem, czy mogę użyć takiego określenia.

A teraz do rzeczy 🙂
Niemcy obawiali się nalotów, które masowo niszczyły infrastrukturę przemysłową. Więc zdecydowano się przenieść produkcję benzyny syntetycznej pod ziemię, w tym celu wydrążono w skale kilka długich na kilkanaście metrów korytarzy. Obecnie wejścia są cztery, być może kiedyś było ich więcej. W każdym razie żadne urządzenie nie zostało przeniesione pod ziemię. Być może sztolnie miały mieć inne przeznaczenie.

Ze stropu odpadły bardzo spore okruchy.
Szyny kolejki wąskotorowej.




 Spąg sztolni w 95% składa się z mułu, tak więc najlepszym rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w wodery.

 Ślad po wiertle.
Pomimo, że w wielu miejscach stoją resztki drewnianej obudowy,wszystko trzyma się dosyć stabilnie.

 Kolorowa breja.

I kolorowe nacieki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niezłe wrażenie robiły kolorowe „coś” pływające w wodzie. Pleśń?

 

Czarne zabarwienie spowodowane jest występowaniem ropopochodnej substancji, którą destylowano na benzynę.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak widać, wycieka ona również ze ścian. Intensywny „zapach” tego czarnego cholerstwa jest bardzo intensywny.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To jest dobre, czarna maź wycieka z odwiertu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie wiem co nadaje ten rdzawy kolor, być może związki żelaza.

Sztolniowanie wciąga 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

No i droga na powierzchnię.

Kolejne wejście.

Tutaj skała jest zwietrzałą i odpada zaraz po dotknięciu.

 Naturalny obwał odcinający jeden z chodników.

 I cała masa belek.

 Poniżej widać tą czarna substancję, która leży na samym dnie przykryta mułem.

Koniec sztolni, a tam na dnie największe skupisko substancji.

Nacieków ciąg dalszy.

 I jedna z ciekawszych rzeczy, wiertło 🙂

 Wejście nr 3. Spore jak widać. Po kilku metrach korytarz się kończy, sytuacja podobna w przypadku wejścia 4tego. Więc wracamy do samochodu

Pozostałość mazi na woderach.

Info na koniec. Przy dwóch pierwszych zejściach jest masa szkła, w tym również całych szyb ukrytych pod liśćmi + azbest. Tak więc, uważajcie przy schodzeniu. Kolejna spraw to odór, który w wielu miejscach jest na prawdę mocny. Nie wiem jakie gazy występują w sztolni, ale zapach może powodować zawroty głowy.

A na koniec ciekawostka 🙂
Pobrałem próbki z woderów tej czarnej mazi i potraktowałem ją ogniem. Jak widać mokra od wody maź reaguje, wysuszę resztę i zobaczę jak się ona zachowa.


 PS: Za tydzień szykuje się nowy wypad 🙂

Pozdrawiam, LEON.
  

28 thoughts on “Wyprawa do IG Farben- Wałbrzych”

  1. 2 tony paliwa z 7 ton węgla. W czasie wojny paliwo było na wagę złota, więc był w tym sens. W warunkach pokoju takie coś jest nierealne. To by było baaaardzo drogie paliwo, którego nikt by nie kupił… Leon jest sposób na zbadanie. Bierzemy próbkę i idziemy do Inspektoratu Ochrony Środowiska zgłaszając, że to paskudztwo zatruwa ekosystem. Wtedy będą musieli zbadać to za darmo, ale konsekwencją mogą zamknąć i zabezpieczyć sztolnie…

  2. Nie chciałbym mieszkać w okolicy w której są dziwnego pochodzenia oraz oddziaływania płynne oraz lotne związki chemiczne w takiej ilości jakiej zobrazowałeś na zdjęciach.

    Ale swoją drogą to możliwe że Leon znalazł bogate złoża cennych surowców i niejako starą technologię ich wytwarzania oraz wydobywania co może się okazać dużo bardziej obiecujące niż pozyskiwanie gazu i ropy z łupków 😉

  3. Dokładnie – klimatycznie 🙂 Skoro niszczą się buty i wodery, to trzeba je na czas wejścia do sztolni czymś owinąć – np, grubą plastykową siatką. Głęboko tam nie jest z tego widzę. Z chęcią tam pojadę i wszystko obczaję. Ogólnie temat naprawdę wart uwagi.

  4. Nie jest strasznie tylko klimatycznie 🙂 Ja musiałem wywalić wodery. Zbiorniki zagłębione w ziemi znajdują się w kilku miejscach, o tych na górze wiem i tak jak już wspominałem, słyszałem, że to tam było składowisko. Pytanie ile jest tego cholerstwa skoro ciągle to cieknie, a cieknie z każdej możliwej szczeliny, na stropie i na ociosach. Należy zadać pytanie jakie to stwarza zagrożenia, choćby dla wód gruntowych?
    Temat jest na prawdę ciekawy. Myślę, że będzie trzeba się dowiedzieć, kto „mieszka” za ścianą 🙂

  5. Witam,byłem dzisiaj w tej sztolni,jest strasznie,smród smoły jak w piekle,buty(gumowce) musiałem wywalić na śmietnik 🙁 Byłem na szczycie tej góry,tam znajdowały się zbiorniki surowej smoły koksowniczej,same zbiorniki zostały wyburzone,ale jak widziałem ich resztki to zalega tam zapewne sporo tego dziadostwa,same zbiorniki były okrągłe,pozostały po nich potężne żelbetowe kręgi,ale co ciekawe,pod samymi kręgami,jest spora pustka wypełniona wodą i smołą.Wybrałem się do pobliskiego domu aby wypytac ludzi co to własciwie za substancja tam była,starszy Pan bardzo rzeczowo wyjaśnił mi że ową substancją jest surowa smoła koksownicza.Facet pracował w koksowni od 1955r

  6. „Plotki głoszą, że również na górze to składowano.”

    No to trzeba się tam wybrać raz jeszcze. Jak mówiłem pokręcić się po wzgórzu i ustalić czy coś tam było. Jeśli było, to niemal na pewno ślady zostały. Też mnie ciekawi, co jest za zamurówką, ale chyba ta ropopochodna substancja jest składowana właśnie wyżej, bo z tego co widzę, to ona wypływa w kilku różnych miejscach sztolni. Inaczej wypływała by tylko z pustaków. Za zamurówką mogą być dalsze partie tuneli, w których przed zamknięciem fabryki również złożono beczki z tym czymś, a później mogły to już zamurować nasze władze, bo to taka trochę bomba biologiczna. Szalenie mnie to zainteresowało. Teraz to już muszę się tam wybrać i zobaczyć to na własne oczy 🙂

  7. Ale zakłady produkujące to coś istniały i wiadomo gdzie się znajdowały.
    Racja, samo z siebie to nie cieknie, wspomniałem już o odnodze, która wg nas jest zamurowana, a co jest za nią? Może magazyn tego czegoś.Plotki głoszą, że również na górze to składowano. Trudno jednoznacznie coś stwierdzić, gdy się nie ma papierka w ręce. Trudno działać, gdy się jest samemu i gdy działania, które chciałbyś przeprowadzić są nielegalne. Dlatego każdy dochodzi do tego samego punktu. Coś tu było, ale nie wiadomo do końca co 😉

  8. No to trzeba znaleźć ten magazyn, a przynajmniej jego ślady, jeżeli jest niedostępny. No bo pomyśl. Jakoś tę ropopochodną substancję musieli uzyskać, aby następnie ją składować. A jeśli ją pozyskiwali i składowali, to musiały być maszyny i to w pobliżu – logiczne. Może fabryka ogólnie była większa, a sztolnie, które odwiedziłeś miały być jej rozbudową. Przecież samo z siebie to nie cieknie 🙂 Ciekawe co mówią o niej dokumenty – to też warto by było sprawdzić. No i należałoby by przeczesać dokładnie cały teren, żeby się w tym trochę zorientować. Ogólnie fajne sztolnie. Mieszkam w Wałbrzychu, ale jeszcze nigdy w nich nie byłem. Będę to musiał nadrobić 🙂

  9. Jeśli do sztolni nie przeniesiono nigdy żadnych urządzeń, to pytanie jak i po co znalazła się w nich ropopochodna substancja? A tak po za tym fajny blog 🙂 Pozdro

  10. Taki odwiert jak tutaj:”www.youtube.com/watch?v=DoBAjmcymK8″
    W Ludwikowicach prace idą pełną parą,to będzie największy kompleks „Riese”-jeśli już nie jest.

    Nowojorskie „Wall Street” zdecydowało o potędze IG Farben,o dojściu do władzy Hitlera i wybuchu II W.Ś.
    IGF prawie nie dotknęły bombardowania w czasie ll W.Ś.-dlaczego?
    Najwięksi przemysłowcy i finansiści amerykańscy są na liście osób które powinny być aresztowane i stanąć przed Trybunałem w Norynberdze za pomoc finansową Hitlerowi.Istnieją na to wystarczające dowody,ale prawda została pogrzebana w archiwach.Wydano setki miliardów dolarów na wyciszenie tej sprawy.
    „IG Farben to Hitler-Hitler to IG Farben”-tak powiedział Senator Homer T.Bone do Senackiej Komisji Spraw Wojskowych w dn.4.06.1943 roku.
    🙂

  11. Tak, ta maź na pewno jest półproduktem z destylacji. Nie wrzuciłem fotki, bo mi ona nie wyszła, ale jedna odnoga sztolni zakończona jest betonową ścianą. Takie jest przynajmniej nasze zdanie. Pytanie po co zamurowano ten odcinek sztolni? Czyżby za ścianą znajdował się jakiś magazyn tej substancji? Ściana była potraktowana jakimś kilofem, ale nikt się nie przebił. Najlepszy był by odwiert.
    Zgadzam się z tym co piszesz na temat IG. Większość fabryk, czasami istniejących do dzisiaj, dawniej zajmowało się produkcją wojskową. Sprawa jest tym bardziej oczywista dla przemysłu chemicznego (IG) Broń chemiczna, doświadczenia itp.

  12. Dużo fajnych i ciekawych szczegółów.Ciekawią mnie te smoliste wycieki z otworów wiertniczych.Ta smolista maź na pewno pochodzi z destylacji węgla.
    Bayer,BASF,Hoechst-od 1925 roku jako kartel chemiczno-naftowo-farmaceutyczny doprowadził do dwóch wojen światowych,ma na”sumieniu”16 570 zamordowanych,zagazowanych i zagłodzonych więźniów obozów koncentracyjnych(ll W.Ś).
    IGF finansował dojście do władzy marionetki-A.Hitlera.O zbrodniach IGF świadczy 50 000 stron dokumentów Norymberskiego Trybunału Zbrodni Wojennych,które zostały ujawnione po prawie siedemdziesięciu latach.
    Mówi się i pisze,że II W.Ś.wywołana została przez psychopatę A.H.-prawda jest inna,ll W.Ś.była wojną podbojową do której doprowadził kartel IGF,którego celem było kontrolowanie nowo powstających miliardowych rynków patentowanych produktów chemicznych.
    Na więźniach przeprowadzano”projekt budowlano-farmaceutyczno-chemiczny”.
    IGF zatrudniało przy swoich projektach budowlanych tysiące więźniów (51 570) z obozów koncentracyjnych.Gdy byli już wyeksploatowani służyli za”króliki doświadczalne”do przeprowadzania doświadczeń z lekami i do doświadczeń chemicznych w komorach gazowych(Zyklon B).
    Niemcy mieli zgromadzone 32 tys. ton broni chemicznej(iperyt,fosgen.sarin,tabun).IGF zaangażowane było przy projektach z”Superbronią”,zwłaszcza przy 10 projektach nad rozwojem w dziedzinie fizyki jądrowej.W Waldenburg doskonalono paliwo do samolotów odrzutowych i do rakiet V1,V2(?).
    IG Farben–IG Auschwitz–IG Rockefeller(?)

  13. Na 12 fotce od góry wyraźnie widoczna siedząca postać w turbanie podtrzymująca drewniany filar. Czy jest to skalny malunek, czy też gra cieni?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *