Tajemniczy szyb i zaBierająca dech sztolnia Gustav

Data: 09 Lutego 2014
Godzina: ok 10:30
Temperatura: ok 7C
Koordynaty:Rejon góry Wołowiec


Lokalizacja obiektu  
łatwa, ŚREDNIA, bez trapera się nie obejdzie
Zapotrzebowanie sprzętowe
brak, małe, ŚREDNIE,
musisz załatwić tragarza
Poziom trudności  

mały, średni, PÓŁ-ARMAGEDDON



Jakiś czas temu odezwał się do mnie Mirek z http://riese.cba.pl/  Zaproponował mi on wspólną eksplorację sztolni na Wołowcu, a więc tej, do której nie udało się nam dostać z Filipem (z braku czasu) oraz ciekawszego obiektu, jakim jest upadowa Gustav. Oczywiście ochoczo przystałem na propozycję kolegi 🙂


Niestety Mirek, nie mógł wziąć udziału w eksploracji z powodów osobistych, więc na miejscu spotkania poznałem Andrzeja i Pawła po czym udaliśmy się w rejon góry.

Tajemniczy Wołowiec.
Nie dość, że chodzą słuchy jakoby sam tunel miał pełnić funkcję schronu dla pociągu Hitlera, to smaczku dodaje fakt istnienia na szczycie góry, krótkiej, aczkolwiek ciekawej sztolni z głębokim szybikiem, która wg niemieckich planów mogła kryć w sobie centralę telefoniczną o kryptonimie „Rudigier”.
Chłopaki z Sudeckiej Grupy Poszukiwawczej zajęli się tematem i po oczyszczeniu szybu, a także odpompowaniu wody zeszli na ok 28m. Niestety na dnie szybu nie znaleziono żadnych odnóg. 
Można wiec powiedzieć, że „Rudigiera” tutaj nie ma, ale, czy rozwiązano w ten sposób wszystkie zagadki? Nie, no bo po coś ten szybik wydrążono 🙂 Należy wspomnieć również o tym, że wejście do sztolni, które odnalazła w 1996r grupa „Troll” było zamknięte solidnymi metalowymi drzwiczkami.

Po udaniu się we właściwe miejsce, musieliśmy się dokopać do wejścia, które się „trochę” zasypało 🙂 Ziemia, liście i te sprawy.

Po przerzuceniu kilkunastu łopatek ziemi, ukazało się nam wejście.

 Nie pozostało nam nic innego jak tylko wpakować plecaki do środka i się tam wczołgać 🙂
Ja, chudzielec, miałem tylko trochę wolnej przestrzeni, ale i tak musiałem zdjąć kask.
Po lewej stronie widać jeszcze zawias od metalowych drzwi.


Sztolnia ma ok 40m, już na samym początku zalegają resztki wyciągniętej przez SGE obudowy szybu i przedziału drabinowego, który zalegał w szybie.

 Chyba nie muszę pisać, że to otwory strzałowe? 🙂

 Widzicie te „kółeczka” zamocowane w stropie? Min. do nich przyczepione był liny chłopaków zjeżdżających na dół w celu odgruzowania szybu.


Przodek.

No i do wyjścia 🙂


Wychodzimy, pakujemy się do samochodu i w drogę. Bo Gustav czeka 🙂

Kojarzycie mój wypad do upadowej „David

Po lewej stronie było wszystko zalane wodą, po prawej zaś przebitka do komory w której zalegało mnóstwo kamieni, które odpadły od stropu.

 Gdybyśmy podążyli tym chodnikiem i przekopali wszystkie zawały dotarlibyśmy do sztolni Gustav 🙂
Gustav, był główną sztolnią w której prowadzono wydobycie.

Obecnie wejście możliwe jest tylko przez… okrągłe betonowe kręgi wstawione w zawalony wylot sztolni.
Niektóre osoby mogą mieć problem psychiczny i fizyczny z przeciśnięciem się przez to wejście.
Oporów psychicznych nie miałem, fizycznych również 🙂 Przeczołganie się poszło całkiem gładko.
Zaraz po przejściu przez rurę ukazuje się nam chodnik.
Po lewej stronie szybik do hmmm… kanału odwadniającego.
Zresztą, w okolicach sztolni jest stawik do którego wpada woda odwadniająca w okresie wzmożonych opadów.

Przygotowania czas zacząć.
Ślady po podkładach dla kolejki wożącej urobek.

 Nietoperz, spotkałem ich tu kilka. Na szczęście wszystkie zimowały i żadnego nie rozbudziliśmy.

Sztolnia ma wiele spękań, to co widać na poniższym zdjęciu to tylko przedsmak komory obwałowej 😉


Fotograf jak zwykle z tyłu 🙂

Coraz więcej „gruzu” coraz mniej czuć ruch powietrza.

Biedak cały mokry 🙂

Widzicie różnicę poziomów? Ta różnica wynika z tego, że reszta leży na spągu. Jak już mówiłem, sztolnia ma wiele spękań.

 Po lewej stronie stronie widać kanał odwadniający.

 Resztek drutów i metalowych elementów jest w sztolni całkiem sporo.

Kolejni wisielcy 🙂
Moja teza jakoby te drewniane kołki, pełniły funkcję korków rozporowych najwidoczniej jest słuszna 🙂

 Nacieki na ścianie.

 Kanał wypełniony wodą, powoli zbliżamy się do komory obwałowej.

„Zęby” 🙂

Resztki szyn.

Pokonujemy ostatnią przeszkodę i naszym oczom ukazuje się ogromna komora.

Dookoła widać żyły węgla, biegnące w różnych kierunkach

 Nie polecam zatrzymywać się w tym miejscu zbyt długo, nie dość, że wszystko się sypie, to na dodatek występują problemy z oddychaniem.
Stan atmosfery jest bardzo zły.
Na stropie też węgiel.

Ostrożnie schodzimy w dół, tak aby o nic nie zahaczyć.

 W tym miejscu przydają się spodniobuty, wodery są za małe. Drogi są dwie, brodząc w wodzie pomiędzy grubymi drewnianymi belami, albo prawą stroną, mając nad głową obrywające się kamienie.

 Ja wybieram pierwszą opcję. Po pokonaniu przeszkody wodnej, której głębokość wynosi ok 80cm kierujemy się naprzód.



Od czasu do czasu widać na ścianach czarne skupiska.

Dalej strop jest już strasznie spękany, widać duże, odłamane fragmenty skał.
Atmosfera zaczyna się robić bardzo nieprzyjemna, wszyscy trzej zaczynamy czuć, że coś jest nie tak, jak być powinno.
Powietrze jest jakieś ciepłe, czuć dziwny posmak w ustach, czuć zmęczenie i delikatną senność. Pora się wycofać. Obiekt znany jest ze złych warunków tlenowych i dobrze o tym wiedzieliśmy. 

Zabrakło tak niewiele i weszlibyśmy do ślicznej komory ze sklepieniami łukowymi, oraz bajerancko wyglądającymi zatopionymi pod wodą wagonikami. Być może za wcześnie się wycofaliśmy, być może idąc dalej, dzisiaj nie mógł bym napisać tej relacji.

 Pora wracać, w stronę światłą rzecz jasna 🙂
Na koniec wskoczyliśmy jeszcze rozejrzeć się w kanale odwadniającym.

 To właśnie w tym kanale znalazłem mój skarb 🙂

Coś a’la mała siekierka/młoteczek. Zatopiony był w glinie, widocznie woda go wypłukała.

Wychodzimy z dziury 🙂

  Moje fanty, młoteczek i dwa kawałki węgla.

Na koniec, przeszukaliśmy okolicę odnajdując ślady po tunelu podziemnym łączącym Gustava z szybem Tytus, a na koniec zawitaliśmy też w okolice „Davida”
PODSUMOWANIE:
Sztolnia Gustav jest bardzo niebezpieczna ze względu na spore obwały i niedobory tlenu, które występują w wyrobisku. Miałem okazję wypróbować wojskowe spodniobuty, w które będę się musiał w końcu zaopatrzyć, bo wodery w wielu miejscach nie dają już rady. 

Chciałbym również podziękować chłopakom za miłą atmosferę, dodam, że mamy już w planach wspólne odwiedzenie kilku miejsc.

I najważniejsze. Znalazłem odpowiedź na pytanie, które zadawałem sobie, oraz tutaj na blogu od początku. A mianowicie, co decyduje o profesjonalizmie eksploratora? Masa zaliczonych miejsc? odkrycie nowego obiektu, czy też może masa sprzętu? Odpowiedź jest prosta, wiedzieć kiedy się wycofać 🙂

Pozdrawiam, LEON
PS: Za tydzień szykuje się gruba akcja 🙂

27 myśli w temacie “Tajemniczy szyb i zaBierająca dech sztolnia Gustav”

  1. Nie czułem żadnego przeciągu 🙂
    Mieliśmy ponton 🙂 Innym razem tam wpadnę, bo muszę normalne zdjęcia, ze statywu zrobić.

  2. TO miałeś szczęście z tym zardzewiałym czekanem, że tylu ludzi wcześniej wchodziło i nikt nie zauważył. Może faktycznie woda wypłukała 🙂 Dziwi mnie to że brakowało wam tlenu, nie pamiętam żeby w Gustavie były problemy z oddychaniem nawet po 3 h wewnątrz. Chyba że coś się oberwało pomiędzy Davidem i przestało powietrze krążyć. A na wejściu nie wiało jak zwykle? PS w woderach nawet powyżej pasa nie doszlibyście za daleko, tam dalej trzeba mieć ponton żeby popływać pod łukowym sklepieniem i pooglądać wagoniki 🙂 i dopiero tam jest boczny korytarz w stronę Tytusa w którym rzeczywiście nie ma tlenu.
    ~Valarhael

  3. Kolego, skoro Stowarzyszenie TREK zajmujące się ochroną i „promowaniem” tych zwierząt nie ma nic przeciwko (wysyłam im zdjęcia) to raczej wszystko jest ok.
    Wybieranie fantów? Myślisz, że ja chodzę tam szabrować?
    Ogarnij się.

  4. Kolego za niepokojenie nietoperzy w okresie zimowli i „wybieranie fantów” są przewidziane odpowiednie paragrafy kodeksu karnego i wysokie kary. Przemyśl to sobie dobrze przed następną taka akcją.

  5. Za miernik posłuży lampa wskaźnikowa, tylko muszę ją najpierw kupić 🙂
    Butla jest ciężka, zresztą potrzebny jest cały drogi zestaw żeby z niej skorzystać.
    Antoni?

    1. Antoni na wykrawaniu był nazywany (Flinston lub jaskiniowiec) stał na dużym środkowym Brückenie.

      Jest załamany i całkowicie rozpadł się psychicznie, na poniedziałkowej nocce na Macanie to nawet płakał a przecież on ma około 50lat. Powiedział że nawet już nie czuje złości a wielki żal i smutek bo przyzwyczaił się do wykonywanej pracy w zakładzie którą bardzo lubił choć okazywał to po swojemu w specyficzny sposób.

    2. Jednak udało mu się za sprawą jednej brygadzistki dostać na wtryskarnię i cofnęli mu wypowiedzenie.

      W normalnym zakładzie takie wpływy na zmianę lub cofnięcie postanowienia bezpośrednich zwierzchników wobec podległej im osoby nie miałyby miejsca.
      Jak ktoś kto nie miał możliwości bezpośredniego wglądu w pracę danej osoby, mógł podważać postanowienia wobec niej.
      Rozumiem że wiek Antoniego jest w grupie ryzyka na rynku pracy ale takie niestety są realia.

      Gdyby nie naginał zaufania i regulaminu oraz BHP w zakładzie to nie doszłoby do takiej sytuacji bo przecież jego bezpośrednia przełożona nie postanowiła tego co postanowiła z pobudek osobistych tylko dla ogólnego dobra zakładu i jego samego.

  6. Leon masz rację że najważniejsze jest nie narażanie swojego i innych zdrowia i życia tylko po to by zrobić kilka fotek.

    Co do złych warunków atmosferycznych to ostatnio klejarze z naszego zakładu mieli fajne respiratorki do mierzenia szkodliwych związków w powietrzu i wyglądali jak terminatorzy z rozrusznikami serca 🙂 może dałoby się wypożyczyć takie cudeńko by sprawdzić czy twoje częste wypady pod ziemię nie mają negatywnego wpływu w dłuższym okresie czasu na twoje zdrowie.

    I na twoim miejscu załatwiłbym sobie podręczną butle z powietrzem bo zabójczy dla człowieka gaz może w kilka sekund wypełnić cały szyb a widząc po twoich zdjęciach to szybka ucieczka byłaby naprawdę bardzo trudna.

    Wiesz że w piątek 14.03.2014r. Antoni który został przeniesiony na początku roku z Brücken Stanze na projekt Macan dostał wypowiedzenie uzasadnione małą efektywnością wykonywanej pracy? Powiedział że będzie się odwoływał od tej decyzji i że nie pozostawi tego, cokolwiek ma na myśli.

    Pozdrawiam.
    Majoni z projektu Macan

  7. Mam nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas będę kamienioodporny 🙂
    Kozubnik to piękna sprawa 🙂
    Dronów w Polsce, przynajmniej tych made in USA, bym się jak na razie nie obawiał, bardziej szpiegostwa satelitarnego.
    Niebezpiecznik śledzę od dłuższego czasu, strona godna polecenia.

  8. Niebezpieczne miejsca,i ta rura:)Przechodziłem przez zawały w ścianach węglowych,wystarczyło mieć pecha i…
    Przed jednym zawałem zwątpiłem,a był do przejścia.Była to zmasakrowana obudowa stalowa,drewniana i oberwane głazy ze stropu na sporej długości ściany.Takie zawały występowały przy strzelaniu uskoków w ścianie.Uskoki zakłócały zawsze ciągłość fedrunku w ścianie.
    A tutaj trochę jak w Sokołowsku:”www.youtube.com/watch?v=VnvaumvEM4o”
    Właściciel zgarnął 28 mln.zł.i zwiał do USA,jest nieosiągalny.
    „www.zertube.com/watch-rc6xsrXx1QA”
    Obama przeznaczył kolejne pieniądze na drony-będzie ich nie 10 tys.ale 30 tys.
    Inwigilacja i szpiegostwo nie ma granic.A jak się chronić przed dronami:)
    „niebezpiecznik.pl/post/jak-chronic-sie-przed-dronami/”
    Powodzenia!

    1. Tia…. a wszystkie sztucznie rozświetlane, zresztą widać to po szumach na zdjęciach 🙂
      W Ryśku się przyda statyw bo tam większe hale są.

    2. Nie, moja kamera ma podczerwień i dla niej wystarczy światła, bo ona po ciemku filmuje, a ja myślę o świetle fioletowym albo czerwonym, jako dodatkowe, bo ładniej fotki by wychodziły.

  9. O tej opisywanej przez Ciebie nie wiedziałem 🙂
    Nad którą sztolnią? Jeżeli chodzi o Wołowiec, to trudno mówić tu o jakiejś hałdzie, jeżeli mówimy o Gustavie, to dookoła jest kilka górek zbudowanych ze żwiru, więc to zapewne hałdy.

  10. Odnośnie sztolni na Wołowcu to powyżej tej opisywanej jest jeszcze jedna powyżej drogi którą chyba marecki odkopywał. Ogólnie teren ciekawy, hałda nad sztolnią?

    Jasiek WGS

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *