Ruski las

Rozmazane zdjęcia są wynikiem przenosin strony ze starego adresu na aktualny. Po kliknięciu na zdjęcie pojawi się ono w normalnej jakości. Niektórych zdjęć nie mam już na dysku, wiec nie mogę ich wstawić na nowo.

 

Data: 17 Listopada 2013

Godzina: ok 10:00
Temperatura: ok 6C
Koordynaty:   50° 48′ 16.19″ 16° 0′ 47.25″

Lokalizacja obiektu  
ŁATWA, średnia, bez trapera się nie obejdzie
Zapotrzebowanie sprzętowe
brak, MAŁE, średnie,
musisz załatwić tragarza
Poziom trudności  

MAŁY, średni, pół-armageddon

Mało mówiący, aczkolwiek zapewne ciekawy tytuł 🙂 Mieszkańcy Kamiennej Góry, zapewne wiedzą co kryje się pod nazwą ruski las, a reszcie już tłumaczę…
Dawniej Kamienna Góra miała osiedle o nazwie Antonówka. W czasie II wojny światowej na terenie Antonówki mieściła się niemiecka fabryka amunicji, zajmująca powierzchnię ponad 70hektarów. Na terenie znajdowało się kilkadziesiąt budynków naziemnych plus niezliczona, a raczej niekreślona liczba obiektów/magazynów ukrytych pod ziemią. Fabryka miała zatrudniać ok 9000 osób, przy czym użycie przeze mnie słowa zatrudniać nie jest zbyt poprawne. W fabryce pracowali jeńcy wojenni z pobliskich obozów pracy (takie obozy znajdowały się również w Kamiennej Górze) Prócz tego powstało osiedle robotnicze…

 

Na Antonówce byłem już raz z Robertem, ale zimą i wtedy nie mogliśmy zobaczyć za wiele. Więc temat Antonówki się odsunął, były inne plany. Napisał jednak do mnie kolega z propozycją wypadu w rejon osiedla, a jako, że nie miałem planu na niedzielę postanowiłem wziąć udział w wypadzie. 
Umówiliśmy się na godzinę 9tą. Pogoda nie dopisywała ze względu na gęstą mgłę.
W Kamiennej zgarneliśmy jeszcze jednego kolegę i ruszyliśmy w stronę Antonówki. 
Póki pamiętam, Ruski las to nieoficjalna nazwa lasów okalających Antonówkę i miejscowość Raszów. Czemu ruski? Bo po niemcach, na te tereny wkroczyli rosjanie. Reszta później 🙂  
Jedna z wykutych sztolni.
Przeznaczenie obiektu nie jest znane. 

Sztolnia nie jest zbyt długa, przyjęła za to ciekawy kształt zygzaka. Prosto, odbicie w prawo, odbicie w lewo, prosto.

Przy samym wejściu są widoczne trzy odwety na ładunki wybuchowe. W planach było wysadzenie wejścia.
Dalej ruszyliśmy w bliżej nieokreślonym kierunku. Po drodze natknęliśmy się na „czapę” od budki wartowniczej.

Niewiele dalej, na górce, a raczej pod nią, mieści się zbiornik lub magazyn. Jednak z uwagi na wystające otwory na rury, jestem zdania, że to zbiornik. 

 Na dnie zalega woda, prawdopodobnie opadowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wejście do zbiornika przykryte jest „czapą” od budki wartowniczej. 

 
 

Niestety, ale to betonowe cholerstwo jest zbyt ciężkie. Do środka się nie dostaniemy. Na poniższym zdjęciu widać metalową drabinkę. Na dnie zalega kilka żerdzi i woda. Oceniliśmy jej głębokość na ponad 2metry.

Hehe 😀

O co kaman? Pomijając fakt, że na terenach produkowano amunicję, prawdopodobnie artyleryjską, to należy dodać, że w 1945r sprowadziła się tu Armia Czerwona, która wyniosła się dopiero w 1949 roku, a wiec szabrowali i obczajali podziemia. Co jakiś czas zdarzały się wybuchy min pułapek zostawionych przez wycofujących się niemców. Ostatecznie podziemia zostały przez rosjan wysadzone i zalane. W 1950r teren przejęło Wojsko Polskie, a pobliskie lasy stały się składowiskiem amunicji, w tym min i bomb zwożonych z Dolnego Śląska. W tym też miejscu zwożony materiał był detonowany, ale nie wszystkie niewybuchy zostały unieszkodliwione. Masa ładunków została rozrzucona po całym lesie i leży w ziemi po dzień dzisiejszy. Co jakiś czas odbywa się czyszczenie lasu z min i bomb, jakiś miesiąc temu odbyła się taka akcja, podczas której wywieziono ok 20ton niewybuchów. Myślicie, że przeczesano każdy centymetr? Oczywiście, że nie. Jedne „zabawki” leżą płycej, inne głębiej, tylko część udało się unieszkodliwić, to też nie polecam kopania w tym lesie, a tym bardziej chodzenia z wykrywaczem metali i szukania skarbów, bo do trumny wrzucą was w kawałkach. 

Cały las jest połączony szeregiem dróg i masą! sieci wodno kanalizacyjnych, tak jakby ktos chciał odwodnić cały las 🙂 

Do tego dochodzą zakopane w ziemi zbiorniki, betonowe baseny i zagłębienia.

Yyy… to droga dla innego stworzenia.

 Klimat 🙂

Wypłaszczenia terenu i wały ziemi dookoła, każą mi  twierdzić, że dawniej stały tu budynki.

 Zbiorniki zalane deszczówką.

Odwodnienia. Tak, wiem, w lesie są strumyki, ale w „Ruskim” jest ich cała masa.

 

Ktoś odkopywał betonowy słupek, tzn. ten ktoś najwidoczniej nie wiedział, że to słupek (od ogrodzenia).

Są drzewa, które „zjadają”, czyli wrastają w przedmioty stworzone przez ludzi, np płoty, są drzewa owocowe, na których rosną np jabłka i czereśnie (wystarczy złamaną gałąź doczepić do ułamanej gałęzi drzewka owocowego), ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem 😀

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Drzewo o dodatkowym korzeniu brzozy! Żadnej brzozy w pobliżu nie widzieliśmy.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wróciliśmy do punktu wyjścia i przeczesaliśmy teren wokół boiska.

 I tutaj natrafiliśmy na relikty dawnych lat.

 Mur oporowy.

Po zejściu do kanału, ukazał mi się tunelik. Ale był on inny niż reszta. Po ok 40m, zaczynał on iść po kątem w dół. Kolega który poszedł sprawdzić, czy gdzieś dalej nie ma wyjścia (znalazł studzienkę) widział światło mojej latarki. Dziwne, bo różnica poziomów na oko wynosiła dobre 5m. Więc, albo kanał szedł w dół i do przodu, albo ta różnica poziomów była złudzeniem. Nie mam fotek bo zejście było hardcorowe, a tym bardziej czołganie w błocie 😉

Pobliska górka, skrywała pod sobą magazyn, do wnętrza dostaliśmy się  poprzez dziury w zbrojonym stropie.

Podobny budynek odnaleźliśmy kilkadziesiąt metrów dalej.

I znowu natrafiamy na wypłaszczenia terenu świadczące o znajdujących się tu wcześniej zabudowaniach. 



Większość obiektów jest już zarośnięta, a wystający beton można zauważyć tylko tam, gdzie zielona warstwa trawy i mchu została uszkodzona.

 Podczas pokonywania kolejnych metrów, znowu natrafiamy na studzienki i kanały.

W końcu dochodzimy do okazałego budynku, który również kryje w sobie część podziemną.
Niektóre studzienki mają kanały prowadzące choćby do budynku, którego fotki zobaczycie poniżej.


Sporo tego nie sądzicie? A należy mieć na uwadze, że to tylko część całości. Bo nie da się wszystkiego zobaczyć w ciągu kilku godzin. obiekty są rozsiane po całym lesie.

Idziemy dalej.

Część studzienek jest zasypana, inne są drożne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co łączy wszystkie podziemne obiekty? Ta sama budowa. Po bokach metalowe podpory, na kable choćby, a na spągu poprzeczne metalowe szyny. KAŻDY tunel tak wygląda.

 Może na tych podporach położone były rury? Tylko co mogły by one transportować?

Wyjście z podziemi.

 Zbrojony strop.

 Wychodzimy z budynku/magazynu i kierujemy się… do przodu 🙂 
Po drodze napotykamy na kolejną stróżówkę.

No i standardowo na studzienki. 


Schodzimy w dół.
Po przejściu kilkunastu metrów natrafiamy na zawał, po wyjściu na powierzchnię znajdujemy ten zawał i stwierdzamy, że ktoś próbował go sforsować od góry.

 Betonowe podpory na słupki (znaleźliśmy w sumie dwie)

Wreszcie dochodzimy do głębi lasu, gdzie studzienek już nie ma. Są za to drogi 🙂 Trzeba mieć na uwadze to, że to co tutaj wytwarzano trzeba było wywozić.

Chodziły słuchy, że transport odbierał również pociąg, musiała więc istnieć choćby kolejka wąskotorowa. Tą teorię potwierdza babcia kolegi, jak i ślady w terenie w postaci nasypów kolejowych.

W końcu udaje się nam znaleźć podkład kolejowy.

 Idąc drogą, po prawej stronie cały czas mijamy nasyp.

Gdzie prowadziły tory? Tego nie wiemy, musielibyśmy iść kilka km, żeby się tego dowiedzieć.

W końcu skręcamy w inną uliczkę, by odnaleźć pozostałości innych magazynów.
Po krótkim marszu natrafiamy na wybetonowany placyk, na którym zalega masa gruzu.

Są magazyny, są piwnice.

Gruba ceramiczna rura.

Inne wejście.

 🙂

Pozostałości innych budowli.

Najgłębsza i najbardziej wąska studzienka.

To jest ciekawe.

Odbicie w prawo. Niestety nie wcisnę się 🙂

Po zaliczeniu tej najciekawszej studzienki zrobiliśmy obchód i napotkaliśmy jeszcze kilka placyków, bez ruin, bez podziemi. Nie wstawiam więc fotek.
Wypad uważam za bardzo udany i dziękuję z tego miejsca Piotrkowi i Bartkowi za oprowadzenie po ruskim lesie 🙂

Zobaczyliśmy chyba wszystko co się dało. Jako tako, typowych podziemi na Antonówce nie spotkaliśmy, nikt ich nie spotkał, poza tą jedną sztolnią. Więc, czy w ogóle one istnieją? wg zapisków Rosjan tak, również rodzime źródła mówią, jakoby nasi wojskowi próbowali się dostać do podziemi używając w tym celu wysokowydajnych pomp. Ale wątpię byśmy szybko na nie natrafili z uwagi na niespodzianki zalegające w ziemi.

Do następnego weekendu! 😉

22 myśli w temacie “Ruski las”

  1. Antonówka i okolice to bardzo ciekawe i tajemnicze miejsca. Właśnie w Antonówce spędziłem pierwsze lata życia. Pamiętam (jak przez mgłę), że zasadą było, by nie łazić po lesie. Powszechnie uważano te tereny za ekstremalnie niebezpieczne. W lesie na trasie między Antonówką a Raszowem, jeszcze w latach 80. były ogromne składowiska przeróżnych niewypałów i broni. W wielkich lejach zalegały tony amunicji, ale też granatów, pocisków moździerzowych i armatnich, min. W okolicznych lasach można było zbierać większe sztuki jak grzyby, w tym ogromne pociski artyleryjskie o wadze kilkudziesięciu kilogramów.
    W samej Antonówce w latach 70. w niewielkim stawie odkryto zatopiony „skarb” – mnóstwo bagnetów i białej broni przeróżnego pochodzenia. Były bagnety polskie, niemieckie, rosyjskie a nawet japońskie. Poszukiwacze przez kilka tygodni penetrowali staw, wygrzebując z mułu czasem świetnie zachowane egzemplarze pięknych szabel, kordzików i wspomnianych bagnetów. Było tego naprawdę dużo. Co jakiś czas wpadała milicja i „konfiskowała” znalezione skarby. W końcu przyjechała tam ekipa wojskowych, którzy skutecznie wyczyścili staw z wszelkich pozostałości.
    Polecam również pooglądanie ciekawych tuneli w samej Kamiennej Górze, bardzo zastanawiające są tunele w górze zwanej popularnie Skałką.

  2. Jeśli chodzi o bocznicę/ kolej do antonówki to ładnie widać nasyp po torowisku który szedł z dworca głównego PKP który odbijał w lewo i ciągnie się do lasu antonówki(dobrze widać na mapie satelitarnej). Dzisiaj sam próbowałem ustalić gdzie pociąg wjeżdżał pod ziemie. Niestety okazało się to dla mnie nie możliwe ponieważ torowisko rozgałęziało się wielokrotnie, widoczne były także wielokrotne place którymi często kończyły się tory. Część nasypów moim zdaniem była pod kolejki wąskotorowe. Wydaje mi się że pociąg był przeładowywany na początku lasu z wagonów wąskotorowych nie było wjazdu pociągu pod ziemię. Przy następnym wyjeździe przejdę wszystkie pozostałe odgałęźienia nasypów kolejowych. Niestety całej prawdy się nie dowiemy gdyż Niemcy i Rosjanie zmienili krajobraz.

  3. Z pewnych ustaleń faktów ta bocznica najprawdopodobniej wchodziła w podziemi, wszystko wskazywałoby na to że w okolicach miejsc gdzie widać te łuki. Najlepiej było by wpuścić do antonówki coś rodzaju sondy. Kamiennogórskie wodociągi cos tu tez grzebały podobno jakies kilkanaście lat temu

  4. No właśnie nikt nie dotarł, ale kto wie, czy kiedyś woda nie opadnie, lub czy już nie opadła 😉 Tak czy inaczej, „przejdę” się kanałami.
    Dzięki za info.

  5. Powiem Ci Leon ze mieszkam w Antonówce i wszystkiego nie zobaczysz nie starczy Ci czasu tego jest masa , niektóre studzienki łącza sie na wiele metrów z magazynami . Większość jest zasypana bądź zalana uwierz mi ze 3/4 z kumplami przechodzilismy kopalismy itd. i tak do celu nie dotarlismy Ale życze Ci powodzenia 🙂

  6. Anonimowy- tak wiedzą, wiedzą też, że nie zrobię niczego głupiego 🙂
    Z tym systemem gaśniczym to bardzo ciekawa teoria! Weźmiemy ją pod uwagę, bo mamy zamiar wrócić do Antonówki i dokładniej poszperać 🙂 A dokładnie to spenetrować każdy tunel i rurę do której się zmieszczę 🙂

  7. Leon to co robisz to prawdziwe ekstremum eksploracji wojennej historii europy!

    Co do tych poprzecznych rur w tunelach i zbiorników na wodę to mam pewną teorię, a mianowicie służyły jako system gaśniczy podczas niekontrolowanego wybuchu amunicji i bomb w składzie by szybko zneutralizować zagrożenie rozprzestrzenienia się ognia na kolejne magazyny.
    Niemcy z bardzo dużym prawdopodobieństwem nie chcieliby tak samo jak ja pracować i przebywać koło szeregu magazynów z kilkuset kilogramowymi pociskami i bombami bez skutecznego systemu gaśniczego. 🙂

    Pozdrawiam Majoni z Brücken Stanze

    1. zbiorniki co prawda służyły do celów gaśniczych ale rury w kanałach to tylko centralne ogrzewanie które miały wszystkie magazyny w lesie . rozebrane w latach 90 tych. jeden z tych magazynów to kotłownia z dwoma kominami wystającymi z lasu , jak tam mieszkałem to widać je było z mojego okna.Teraz już nie.

  8. Zajefajny fotoreportaż Leonie, ale tak zapytam z ciekawości czy rodzice wiedzą jak niebezpiecznej pasji się oddajesz, bo ja swoim dzieciom nigdy bym nie pozwolił!

  9. Na Painta skończył się Leonowi abonament. Teraz klisze kupuje, to trochę mu ciężko wycinać, ale Leon w markecie jest teraz promocja na nożyczki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *