Wyprawa do Rybnicy Leśnej- rekonesans

Data: 6 Sierpnia 2012r
Godzina:18:37
Temperatura: ok.25C
Koordynaty: 50° 41′ 45.19″, +16° 16′ 59.01

No cóż, wyprawa nie do końca zaplanowana… w sensie? Dzisiaj miałem mieć wolne.
Wstałem z łóżka, łyk pepsi i w drogę.
Celem wyprawy była Grzmiąca, a konkretnie hałda w Grzmiącej, no ale GPS poprowadził mnie przez miejscowość Rybnica Leśna, wiedziałem, że i tam jest ciekawy „obiekt”, pytanie gdzie?
GPS wskazywał tylko ulice, trzeba było wysiąść i ruszyć tyłek, tylko znowu pytanie, gdzie?
Zatrzymałem się przed tym domem:

Dalej na czuja, czyli przed siebie.

Trochę się martwiłem, że nie odnajdę tej „wielkiej widocznej z daleka” hałdy.
Teren ogrodzony, ale co tam, wbijam się. Minąłem ogrodzenie z pastucha, idę polną drogą, a tam WIELKA hałda i zaczynam się zastanawiać: Jakim cudem można tego nie zobaczyć?

W oddali widać konie, to ich teren, no ale co mi zrobią 2 konie?

Po prawej kamieniołom, również spory biorąc pod uwagę rozmiary koparki

Chciałem mu się przyjrzeć z bliska, jednak strażnik nie pozwolił wjechać dalej.

Ale to nie kamieniołom nas interesuje, tylko hałda:

Promieniowanie 0,82uSv/h, nie dużo biorąc pod uwagę hałdę w Grzmiącej ponad 2uSv/h, ale norma to to nie jest (ok 0,30uSv/h)

Skażona skała płonna, gdyby była to blenda uranowa, licznik za pewne by mi się przekręcił:

Promieniowanie tła 3m od hałdy w normie.

Jeden z kamyczków w ręce na terenie „czystym” ( tj, promieniowanie tła ok. 0,15uSv/h)

Jak widać, a pewnie nie, frakcja jest dosyć zróżnicowana, od pyłu po ważące ok 1kg kamienie.

Hałdę zbadałem tylko od przodu, dlaczego?
Bo okazało się, że koni jest więcej…

A nawet znacznie więcej…

W sumie doliczyłem się ich 13. Niezbyt mądre jest plątanie się obok nich, gdy te pilnują młodych, więc jeszcze tu wrócę, tym bardziej, że za hałdą jest szybik prowadzący do sztolni, kiedyś korzystały z niego Wałbrzyskie wodociągi, po co? bo w sztolni gromadzi się duużo wody.

Nawet jak by nie było koni, do szybu bym nie wszedł, zawsze ktoś musi być u góry i czuwać nad wszystkim, tym bardziej, że wystarczy, że stara zeżarta przez rdze drabinka odpadnie i jestem w dup*e. Tzn. nie mogę wyjść 😉

A tutaj hałda z odległości ok 300-400m

No i widok z niej:

Pokręciłem się jeszcze jakieś 20min, zebrałem sprzęt i w drogę, do samochodu. Oczywiście powolnym krokiem, bo właściciel terenu raczej nie był by zadowolony, że obcy humanoid łazi mu po polu 🙂

Wyprawa do Ludwikowic Kłodzkich

Data: 30 Lipca 2012r
Godzina: 17:15
Temperatura: ok.22C
Koordynaty: 50° 37′ 42.27″, 16° 29′ 39.83″

Muchołapka… kto by pomyślał, że chodzi o potężny betonowy pierścień osadzony na betonowych filarach? chyba nikt. Obiekt mieści się w Ludwikowicach, ma jakieś 11m wysokości. Wstępne pomiary radioaktywności nic nie wykazały.

Co do  przeznaczenia owej konstrukcji są różne spekulacje:
-Lądowisko dla Niemieckich UFO
-Wyrzutnia rakiet V2
-Przyszła chłodnia kominowa dla elektrowni

Najbardziej prawdopodobne jest to ostatnie przypuszczenie, muchołapka stoi na terenie byłej fabryki amunicji/ materiałów wybuchowych, prawdopodobnie elektrownia służyła by do zasilania pobliskich zakładów.

Na każdym filarze widać metalowy pręt/ zbrojenie, być może obiekt miał być jeszcze wyższy?

Jednak nie tylko muchołapka jest ciekawym obiektem na tym terenie, ale również podziemia, które znajdują się jakieś 40m od obiektu.

To co widać na zdjęciu poniżej to dwa tunele ten z przodu idzie w głąb góry ten z dołu idzie pod muchołapkę.

Wszedłem do tego idącego w głąb góry

Hmm.. nawet o miejsce na drzwi się postarali

Trzeba było się trochę poschylać

Na dworze ok 22C, w tunelu zimno, choć to głupie przez moment się zastanawiałem, czy to przypadkiem nie lód 😉 Zapewne jakiś wapniowy naciek

Cały czas szedłem prosto, po drodze był skręt w lewo (zawał), prosto po przejściu kilku metrów również zawał, wiec skierowałem się w prawo i doszedłem do wyjścia

Niestety do tunelu, który szedł do muchołapki nie wszedłem, za nisko, musiał bym się czołgać, muchołapka nie była celem podróży, musiałem wyglądać czysto 😉

Jeżeli muchołapka miała być chłodnią dla elektrowni to po co tunele idące pod nią? Komin chłodni jest dosyć ciężki, po co ryzykować zawalenie konstrukcji spowodowane podkopami?

Takich tuneli jest dookoła pełno, na pewno jeszcze tu wrócę i to sprawdzę.

Wyprawa do Grzmiącej

Data: 28 Lipca/ 6 Sierpnia/12 Sierpnia 2012r
Godzina: 16:45
Temperatura: ok 25/ 20C
Koordynaty: 50° 41′ 29.50″, 16° 20′ 38.05″


Gdy już wyjechałem z Rybnicy Leśnej, udałem się w kierunku, który wskazywał mi GPS.
Po drodze minąłem, dosyć spory budynek:
 W latach 80 zakład należał do rodziny Gleserów, budynek był fabryką drzewną. Zakłada się, że owa fabryka była największą w Europie, a jej produkty rozchodziły się na cały świat

Od 1945 roku zakład produkował części do maszyn włókienniczych, była to część Dolnośląskich Zakładów Artykułów Technicznych w Głuszycy
Od 1992  fabryka stała się własnością niemieckiej Spółki Schlingmanna i Von den Elsena. Obydwaj właściciele, Niemiec i Holender, zlikwidowali swoje firmy i wszystkie maszyny i urządzenia przetransportowali do Grzmiącej, uruchamiając produkcję krzeseł. Ok. 90% produkcji idzie na rynek niemiecki, a stamtąd do Austrii, Francji, Szwajcarii

Jadąc drogą dalej, drogą obok kolei widać czerwony budynek:
 Jest to, a raczej był budynek należący do kolei, mieścił się w nim magazyn, z którego wydawano przesyłki, zresztą kraty w oknach potrafią dużo powiedzieć, ja o przeznaczeniu budynku dowiedziałem się od miejscowego starszego, miłego Pana. Budynek oczywiście już nie jest użytkowany, niszczeje z roku na rok, a czemu niszczeje? Bo młodzież ma za dużo wolnego czasu, budynek kilka razy był podpalana, ale jeszcze się trzyma

Jadąc 100m dalej docieram do stacji PKP:
Mijam stację i w chodzę w drogę idącą w prawo, moim oczom ukazuje się przekładnia kolejowa:
 Oczywiście co jakiś czas, widoczne na zdjęciu metalowe linki są „zabierane” przez „ekologów” jak to określił starszy Pan, którego spotkałem przy tym urządzeniu.
 
A nieco dalej, dawny „garaż” dla drezyny:
Widok stacji od drugiej strony:

Grzmiąca ma dosyć ciekawą historię, historię związaną z uranem.

W tej miejscowości dawniej wydobywano ten pierwiastek. Niestety obecnie wejście do  kopalni jest zatkane betonowym korkiem, ale jak to wyglądało wcześniej? Gdy pracowały tu dziesiątki osób?

No cóż, jest praca jest wyższy poziom życia, należy sobie przypomnieć choćby Wałbrzych i kopalnie węglą, dopóki wydobywano czarne złoto ludziom żyło się ponad stan.

W Grzmiącej było podobnie, W 1956 roku uruchomiono tu kopalnię uranu, wydobyto ok 6000t tego pierwiastka, oczywiście nie w czystej formie tylko wymieszanej ze skałą płonną, materiał ten musiał być poddany obróbce, jak wyglądało dokładnie wydobycie? tego się już raczej nie dowiemy, ludzie byli zobowiązani utrzymywać wszystko w tajemnicy, co ciekawe złoża należały do Rosjan, ale to Polacy się wszystkim zajmowali. 
Teren oczywiście był pilnowany przez strażników, ale ludzie nie czuli żadnej presji, wręcz przeciwnie, wszystko kwitło. Dzisiaj na miejscu zastaniemy tylko hałdy, a dawniej stały tam budynki różnego przeznaczenia, oczywiście związane z kopalnią. 
Gdzie trafiał urobek? 200m od kopalni znajduje się stacja kolejowa, więc można by śmiało powiedzieć, że trafiał na wagony, ale od człowieka, którego spotkałem (87lat) dowiedziałem się, że koleją urobku nie transportowano. 

Pytanie, czy forma transportu była tajna i nikt nie wiedział, kiedy i gdzie wywożono urobek, czy rzeczywiście tak jak mówił ten Pan urobek wywożono gdzieś „dalej” poza teren kopalni. Człowiek ten trafił tu mając 19lat, więc chyba wie co mówi 🙂 A mówi całkiem sporo, to dobrze….

Chwila, ciszy…. pokazuje mi palcem, gdzie kiedyś rosły bujne lasy, a gdzie uprawiono wszystko co się dało, zboża, ziemniaki, buraki, jak mówi wszystko.

Dowiedziałem się, że dużo osób zachorowało tutaj na raka, można by powiedzieć: TO PRZEZ PROMIENIWOANIE!! no, ale dzisiaj już wiemy o zjawisku hormezy radiacyjnej, czyli dobrym wpływie małych dawek promieniowania. Ten starszy Pan miał na policzku czarną plamkę, pierwsze co przyszło mi na myśl to rak skóry, no ale przecież nie będę mówił starszemu człowiekowi, któremu nie zostało zbyt dużo życia, że ma raka, teraz przeglądam zdjęcia i rzeczywiście plamka wygląda na raka skóry, ale z drugiej strony, który człowiek w tym wieku nie ma odbarwień na skórze?

Kiedy już się rozstawaliśmy starszy człowiek powiedział: Młodzi piszcie o tym, róbcie kroniki.
Ten temat niejako będzie taką mini kroniką o historii Grzmiącej

A jak sytuacja ma się obecnie?
Obecnie złoża szacuje się na ok 1000-2500t.
Ale wydobyciem raczej nikt się nie zainteresuje… idziemy dalej.

A dalej, krzywy słup w Grzmiącej 🙂

Z dawniej kopalni nie zostało nic, no prawie nic bo idąc przez lasek trzeba patrzeć pod nogi, żeby nie potknąć się o dawne fundamenty budynków i podkłady kolejowe.

Ale to co pozostało też jest ciekawe, a co pozostało? hałdy, ale nie takie zwykłe, tylko radioaktywne…


Wspomniana hałda: 
Ktoś zapyta: Gdzie? W centrum zdjęcia, bo czas zrobił swoje i wszystko pokryło się szatą roślinną.

Druga, bardziej „goła” i najbardziej promieniotwórcza hałda:


 























A
tu LEON wśród atomowych hałd. Macie moje radioaktywne błogosławieństwo.
(Podwinięte rękawy, bo zapomniałem rękawiczek 😉  )

 Trochę niżej znajduje się staw.

W którym pływa mnóstwo ryb….
I w którym kąpią się dzieci…

 W niektórych publikacjach, mówi się, że staw służył przy wydobyciu rudy uranowej, a wiec miał zastosowanie przemysłowe, ja jednak dzisiaj (12.08.12) spotkałem ponownie starszego Pana, który powiedział, że tu pełno tego typu stawów bo woda znajduje się tuż pod gruntem i staw powstał już po działalności górniczej.

Osobiście nie polecam kąpieli w stawie do którego po każdym opadzie deszczu spływają cząsteczki uranu, to samo tyczy się zjadani złowionych tu ryb.

Wracając do samochodu, zauważyłem, że dookoła pełno dołków, niestety zarośniętych, być może są to zapadliska szybów górniczych.

 A cóż to takiego? Albo, dawny „budynek” należący do kopalni, albo co bardziej prawdopodobne, ktoś tu nielegalnie wyrzuca azbest.
 
Żeby się tu dostać, swoją podróż należy rozpocząć od stacji PKP, za stacją i za torami znajduje się dróżka, którą rolnicy jeżdżą do pola, po pewnym czasie naszym oczom ukaże się, po prawej stronie mini lasek, ścieżka wydeptana w niekoszonej trawie jest dobrze widoczna. W tym momencie warto włączyć licznik geigera, mój w odległości 100m od głównej hałdy pokazywał: 0,61uSv/h

Całkiem sporo biorąc pod uwagę fakt, że średnia światowa to 0,30uSv/h

U stóp hałdy było już tylko ciekawiej: 0,91uSv/h
Oczywiście najlepsze wyniki uzyskałem po wdrapaniu się na „górkę” i przyłożeniu licznika do ziemi, w porywach wskazywał on 2,30uSv/h a więc sporo, bo jest to ponad 15 razy więcej niż w moim domu.

























 Może tutaj jeszcze wrócę, może uda mi się spotkać tego sympatycznego staruszka i powie mi coś więcej? Kto wie.”

 
No i wróciłem, dzisiaj uzupełniłem resztę relacji, a nawet spotkałem ponownie starszego Pana wraz z żoną 🙂


Wyprawa do Kompleksu Osówka (część naziemna)

Data: 28 Lipca 2012r
Godzina: 15:50
Temperatura: ok 25C
Koordynaty: 50° 40′ 10.90″, 16° 25′ 6.90″

Z powyższego miejsca wyruszamy 🙂 jest to mini restauracja i kasa biletowa w jednym. Ceny? hamburger 5zł, cola 0,5l również 5zł

Kamienie znalezione po drodze do kasyna i siłowni:
(Podobno piryt i mika)

W Osówce najbardziej znanymi niemieckimi budowlami jest „siłownia” i „kasyno”
Żeby do nich dotrzeć należy iść czarnym szlakiem jakieś 2km. Na zmęczonych trasą, na jej końcu można kupić kiełbaski z grilla i herbatę.

Co kryje się pod hasłami siłownia i kasyno?

Siłownia to betonowy blok po części zagłębiony w ziemi, w którym znajdują się zbiorniki, „kanały” rury itd.
Jej celem prawdopodobnie było zasilanie „kasyna” Skąd ta hipoteza?
Po części z opowieści innych osób i publikacji, po części z własnych przemyśleń.

Betonowy zbiornik, być może na paliwo? Siłownia zasilała by kasyno z generatorów.

Zbiornik nr.1
Zbiornik nr.2

Tymi „rurami” prawdopodobnie wpompowywano, albo wypompowywano paliwo ze zbiorników.

 

Widok ogólny:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cały teren pokryty jest licznymi studzienkami i zapadliskami, co prawda wpadając życia nie stracimy, ale nogę bardzo łatwo skręcić.

 
 

Kasyno:
Budynek mający ok 50m długości i okna, tzn miejsca na okna.

A nieopodal, prawdopodobnie zbiornik na wodę, po co? Nie mam zielonego pojęcia:

 

Pseudo Sataniści, budynek nie jest chroniony, więc we wnętrzu pełno butelek, pewnie żule tu nocują.

Żule, którym nie chce się pracować, a robią podkopy pod ściany, pewnie w poszukiwaniu skarbów.

No i oczywiście pseudo neonaziści

Co miało być w „kasynie” nie wiadomo, czy aby na pewno to miejsce miała zasilać „siłownia”? nie wiadomo i właśnie dlatego te obiekty są takie ciekawe. Oczywiście przewodnicy dorabiają swoje historie, że niby miała tu powstać broń jądrowa III Rzeszy itd. Ale taką historyjkę można przypisać większości okolicznych miejscowości.
Niemcy nie mieli reaktora jądrowego, byli bardzo daleko od budowy broni jądrowej.
Czytając publikacje, wiem, że Niemcy stracili transport ciężkiej wody do reaktora jądrowego, TEORETYCZNIE 2-4 beczki udało się ocalić i TEORETYCZNIE zostały one przetransportowane do Mieroszowa w celu jej wzbogacenia. Możemy tylko gdybać jak było naprawdę…

Wyprawa do Zamku Książ

Data: 27 Lipca 2012r
Godzina: 13:45
Temperatura: ok 25C
Koordynaty:  50 50 32 16 17 32

Czemu Zamek Książ?

Większość osób wie tylko o naziemnych kondygnacjach, a pod Książem znajduje się cała masa tuneli.
Problem jest taki, że Państwowa Akademia Nauk objęła je swoją „opieką” przez co wejście do podziemi jest niemożliwe, niestety nie udało się skontaktować z odpowiednim człowiekiem z PAN i wejść do tuneli nie mogłem, zwiedziłem za to naziemne kondygnacje no i zmierzyłem poziom promieniowanie, norma ok 0,14uSv/h

Co do podziemi… PAN zainstalował tam multum czułej aparatury min. sejsmografów do rejestrowania trzęsień ziemi, jednak Ci którzy się tematem interesują mają swoje wytłumaczenie dlaczego do podziemi tak trudno się dostać. Czuła aparatura to tylko przykrywka, w podziemiach jest coś, co nie może ujrzeć światła dziennego, ktoś płaci za to by tak się stało. Gdy jeszcze jako tako jedna z upoważnionych firma mogła w tych podziemiach grzebać to zaczęto odnajdywać nieodkryte tunele, zaczęto przebijać się przez ścianę, bo coś za nią było, ale… wtedy zjawił się KTOŚ kto powiedział panowie wyjazd stąd i prace przerwano, coraz więcej osób zaczyna się przekonywać co do teorii, że w podziemiach kryje się coś, czego zwykły „szarak” nie powinien widzieć. Sejsmografy pod Książem? Wg. opinii pewnych osób są inne, lepsze miejsca dla takiego sprzętu. Czy kiedyś dowiemy co się znajduje pod tą piękną budowlą? Odpowiedź zostawiam wam. A teraz zapraszam do obejrzenia kilku fotek z wnętrza zamku i nie tylko:

Wejście/wyjście, została tylko brama, ogrodzenia brak

Sztolnie, jaskinie, kopalnie

Translate »