Operacja „Cicha Noc”

Data: 25 Grudnia 2013
Godzina: ok 16:15
Temperatura: ok 8C
Koordynaty: UTAJNIONE

Akcja rozbita na 3 etapy, w sumie 2 dni w terenie. Miejsce do którego postanowiliśmy zaglądnąć, przyciągnęło nas z uwagi na to, że nigdzie w sieci nie można było znaleźć fotorelacji z tego obiektu, a jako, że nadarzyła się świetna okazja do oględzin, wpadliśmy tutaj w pewne stosunkowo ciepłe i CIEMNE po południe…Bo z pewnych względów musiało być ono ciemne 😉 

Powiedział bym, że nie mogę ujawnić lokalizacji miejsca ze względów oczywistych, ale nie każdy zrozumie o co mi biega więc:
1. Jest tam żelastwo, a żelastwo przyciąga złomiarzy
2. Obiekt może być niebezpieczny

W związku z powyższym, proszę wsiadać na pokład mojej łajby!

Tunel pełnił funkcję odprowadzającą urobek skalny, który powstawał podczas drążenia sztolni za pomocą taśmociągu ( w sensie odprowadzanie się tak odbywało;) )
To co jako pierwsze rzuca się nam w oczy, to rozmiar obiektu. Jest on wysoki na ok 2,5m i szeroki na ok 4,5m Hah! mogę iść wyprostowany 🙂
Obudowa łukowa, sztolnia biegnie z delikatnym upadem.

 Prócz żelastwa, jest tu również zbrojony beton, w większości miejsc jego stan jest świetny.

 

Wcześniej, po prawej mijamy zamurowaną i jednocześnie przekutą ścianę. Tam jednak nie wchodzimy. Metr za ścianą czuć podwyższoną temperaturę, powietrze jest ciepłe i wszędzie unosi się para wodna. Nie czuć cyrkulacji powietrza, to nie dobrze, więc  odpuszczamy.

Wszechobecna para. Co się nam może przydarzyć w tej sztolni? Możemy natrafić na „skupisko” CO2 a wtedy zaczerpnięcie oddechu może zakończyć się utratą przytomności.

 

Idziemy dalej. Co prawda tutaj też możemy natrafić na wspomniane gazy, ale delikatny powiew powietrza mnie uspokaja.
Ociosy/ ściany pokrywa beton, który naniesiono metodą natryskową.

 Tak, LEON na końcu, bo robienie zdjęć wymaga zatrzymania się 🙂

Zwróćcie  uwagę na kolor skał, kolega słusznie zauważył, że przypomina to piaskowiec i tak też w rzeczywistości jest. 

 

 W końcu dochodzimy do sporej „hali”, a tam min. szafka, na niej zaś pudełko po świeczkach. Świeczka gaśnie przy spadku tlenu do 16%, człowiek zaczyna odchodzić ze świata, gdy tlen spadnie do 12%, a więc świeczka może uratować życie, albo nas upiec, gdy w wyrobisku zbiera się metan 😉

 Po lewej stronie korytarz, wbijamy. Po środku dawne „rusztowanie” dla taśmociągu, a nad głową rury. Ani razu nie uderzyłem w nie głową 😀

A na końcu maszyna, która odbierała urobek i  rzucała go na taśmę, jest całkiem spora.

k

Zabytkowy telefon 🙂

Obchód maszyny.

Breja, nie tyle błotnista, co lepka.

 

Ostatnie oględziny odnogi do której nie wchodziliśmy i pora wracać na powierzchnię.

ZDJĘCIA ROZMAZAŁY SIĘ PODCZAS PRZENOSZENIA STRONY

Drugim obiektem wartym odwiedzenia był szyb Tytus. A raczej kompleks budynków należących do pola górniczego David. 

Pamiętacie mój mały wypadzik do kopalni upadowej?
http://www.wyprawyleona.pl/?p=81
Szyb Tytus był głównym szybem wydobywczym kopalni i połączony był tunelem z upadową David 🙂


Wieża o konstrukcji żelbetowej powstała w 1924r i z informacji dostępnych w necie można się dowiedzieć, że była pierwszą wieżą o takiej konstrukcji na Dolnym Śląsku. W górnej części obiektu znajdowała się maszyna wyciągowa.

Na początku postanowiliśmy wejść do tego białego budynku. Składającego się z dwóch poziomów.

 Zasypany tunel prowadzący na zewnątrz budynku. Na placyku pod betonowymi płytami są jakieś podziemia, niestety nie sposób się do nich dostać.

Hala z amatorsko utworzonym torem rowerowym.

 Boczne korytarze hali (są po obu stronach)

 

Na środku zejście na pierwszy poziom, obecnie chodzimy po drugim.

 Wspomniany tor.

Hala na pierwszym piętrze.Po lewej stronie ledwo co widoczne zamurowanie prowadzące do wieży szybowej.

Wychodzimy z budynku i kierujemy się na parter (nie trzeba wchodzić przez dziurę na środku hali)

 Ja nazwałem to miejsce parkingiem 😉

 Ktoś się chyba bawił zapałkami.

Kafelki, a tak na prawdę masa kafelek, bo są one położone na podłodze, na ścianach i w łazienkach. Są w bardzo dobrym stanie (chyba nie powinienem tego pisać)

Polecam odwiedzić to miejsce wieczorem z latarką, ale taką zwykłą, nie moim wypalaczem światów. Klimat jest niesamowity. Tym bardziej, że po pomieszczeniach hula wiatr, a kilkanaście okien trzaska o ściany.

Budowa wieży wyciągowej.
Zdjęcia pochodzą ze strony: http://dolny-slask.org.pl/  
Moim zdaniem najlepszego archiwum starych zdjęć i pocztówek.

Metalowe wroto w ścianie wieży wyciągowej.

Następnie przez wykutą dziurę w ścianie weszliśmy do stacji wentylatorów.

Dawniej  hala wyglądała tak:

 I dziś:

A skoro to stacja wentylatorów, to tą rurą wyciągano zużyte powietrze z szybu i chodników.
Innymi zaś drogami doprowadzano świeże.

 Dokąd ona prowadzi? 😀

Dzisiaj donikąd, po kilku metrach wszystko zawalone jest śmieciami.
Widok z końca sali.

Wyższa partia budynku, niestety nie było jak tam wejść.

 Ponownie kompresor.

 I widok na wieżę Tytus. Zaciekawiła mnie ta zewnętrzna klatka schodowa. Wieża jest bardzo wysoka 🙂

Niestety, ale do samej wieży nie udało się nam wejść, wszystkie wejścia solidnie zamurowane, co prawda jest jedna opcja, ale wymaga ona użycia odpowiedniego sprzętu, którego jak na razie nie mam.
Szyb został wyłączony z użycia w roku 1960.
Budynki po kopalniane jeszcze do niedawna były z pewnością używane jako magazyny/garaże itp.
Świadczy o tym nadal zamontowane oświetlenie halogenowe, czujnik p.pożarowy, czy też śnieżno biała farba pokrywająca budynek. Jedziemy dalej.


Trzecim obiektem, gdzie zrobiliśmy wstępne rozpoznanie była kopalnia barytu w Boguszowie, gdzie dawniej pracował mój dziadek. Czym jest baryt? Minerałem, surowcem do produkcji baru metalicznego, jest on również składnikiem płuczek wiertniczych, tak ogólnie rzecz biorąc ma wiele zastosowań. Z opowieści jednego Pana dowiedziałem się, że za spory kawał barytu kupił sobie kiedyś malucha 😉

Dziś teren po dawnej kopalni i zakładach przeróbki barytu to łąka z porozrzucanymi fragmentami betonu. Tyle zostało z kopalni.
Jak w większości przypadków, do upadku kopalni przyczyniły się problemy finansowe, a to z powodu problemów z wydobyciem rudy. Gdy kopalnię przejęło po Niemcach Polskie przedsiębiorstwo, stało przed nimi nie lada wyzwanie. Postanowiono dotrzeć do złóż za pomocą 3ch nowych szybów. Wydobywczego, wentylacyjnego i pomocniczego
Oczywiście na początku idzie gładko, ale z każdym pogłębianym metrem, wydobycie staje się trudniejsze i tym samym droższe. W końcu żyła barytu zaczęła się kończyć, wydobycie spadło, a zakład popadł w długi.
Dziadek pracował na „barytówce” do roku ok 1986. Babcia pamięta, że jak dziadek wyjechał do Stanów za pracą, to musiała chodzić przez las do budynku administracyjnego po wypłatę.
W wkrótce doszło do strajków, nie wiem, czy takich ogólnych w całej Polsce, czy tylko na barytówce, niestety, ale już się tego nie dowiem, w każdym bądź razie dziadek po strajkach przestał pracować na barycie. Był to okres, kiedy wałbrzyskie kopalnie zamykano. Trudno mi się teraz wypowiadać o słuszności tych postanowień. Bo jedni mówią, że wałbrzyski węgiel był jednym z najbardziej kalorycznych, a same zasoby wystarczą na dziesiątki lat i decyzja o zamknięciu kopalń była bezsensowna, inni mówią o trudnych warunkach wydobywczych, a co za tym idzie wydobycie stawało się droższe i trzeba było zamknąć kopalnie. 
Wracając do „barytówki”, kopalnia upadła i teren zrównano zziemią. 
Wraz z kolegą chciałem odnaleźć te 3 szyby. Jadąc od strony Boguszowa, pierwszy w kolejce był szyb pomocniczy. Nazwijmy go trójką.
Po wdrapaniu się na stromą górkę natrafiamy na zabezpieczony szyb.

Udaje się nam włożyć aparat do środka i zrobić zdjęcie wnętrza

 Z fotorelacji jednej z bardziej znanej w środowisku grupy, wiemy, że da się zejść niżej, aniżeli do tego korka. Gdzieś tam czai się przedział drabinowy, prowadzący 80m w głąb. Ja niestety nie zamierzam się jak na razie tam zapuszczać 🙂

Odnalezienie szybu nr 1 i 2 musieliśmy sobie odpuścić hehe 🙂
Droga przez teren zakładów jest bardzo grząska i pełna kolein. Do przodu szło gładko, gdy jednak natrafiliśmy na moment, gdzie mój Rover mógłby się zaczepić zawieszeniem postanowiłem zawrócić no i… bum. Pod lewym, przednim kołem pękł lód, który pokrył głęboką koleinę, także w zasadzie ponad połowę koła miałem w błocie, a po obu stronach krawędzie lodu. Zaczęło się ściemniać i delikatnie padać. A teren zarośnięty jak jasna cholera. Postanowiliśmy się po prostu wydostać, po kilkunastu minutach udało się uwolnić samochód i wróciliśmy na główną drogę. Oczywiście wiedziałem, że oba szyby są całkowicie zasypane, no ale fotkę chciałem zrobić 🙂 W drodze powrotnej wyskoczyliśmy jeszcze zobaczyć dziwne ujęcie wody, znajdujące się nieopodal kopalni.

Woda wlewała się do zbiornika i uciekała jakąś rurą 🙂


Na drugi dzień, już sam, zaplanowałem sobie odnalezienie szybików kopalni w Borównie.
Gottbelf? Gotthelf? jak zwał tak zwał.
Nie było to specjalnie trudne 🙂
Po przejrzeniu starej górniczej mapy

Naniosłem sobie wszystko na mapkę google i ruszyłem w drogę. 
Dlaczego nie było to trudne? Bo szybiki zazwyczaj mają usypaną górkę, którą z jakiś powodów nikt nie chce zrównać z ziemia na swoim polu. 
Rozumiecie, widzicie pole np. rzepaku, a na środku górka i mikro lasek. Dlaczego nikt go nie zaorał? przecież na tym miejscu można by coś posiać. Kij jeżeli to jedna górka, ale jeżeli mamy sytuację taką jak w Borównie, to takich górek jest ponad osiem. Każda ma ok 15, a nawet 20metrów średnicy. Dlaczego nikt tego nie zniweluje? Wątpię, by rolnicy wiedzieli, że tu mieszczą się szyby starej kopalni. A może prawo zabrania, jako, że rosną tu drzewa?

Pierwszy był Pan Otto o głębokości ok 20m.

Następnie Pfeiler, 24m głębokości.

Bertha 28m, najciekawszy szyb, bo z widocznym lejem.

 Szyb ma ok 7m średnicy i ok 5m głębokości. Zasypany jest ziemią i gałęziami.


Rudolf

Widoczne leje/ zapadliska.

Następnie odwiedziłem szyby, które nie mają przypisanych nazw.

Gustav, 17m

 Wilhelmine, 14m. Ktoś go przerabia na „scenę” 🙂

Stoll, 3m (choć wątpię w tą głębokość zważywszy na rozmiar hałdy)

Rozpadlina na szczycie górki.

 



 












 

 Po aktywnie spędzonym dniu 🙂






























No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak określenie tego posta mianem najbardziej „bogatego” 🙂
Mam tylko nadzieję, że pierwszy obiekt ie padnie łupem „magnesów” 😉
Na zakończenie dodam, że szykuje się jeszcze jeden, na prawdę ciekawy wypad 🙂 Ale o tym już na pewno po Nowym Roku 🙂


No właśnie, udanego Sylwestra!

17 myśli w temacie “Operacja „Cicha Noc””

  1. Niestety mam bardzo mały wpływ na szatę graficzną, to nie to samo co osobista strona internetowa 🙂
    Rovera już umyłem 😛
    Do zobaczenia 😉

  2. Widzę że zmieniłeś szatę graficzną na bardziej przyjazną opisom wypraw na blogu 🙂 i również widzę że poświęcasz bardzo wiele swojej pasji eksploracji po zobaczeniu zdjęcia stanu twojego Roverka po jednym z wypadów.

    Bardzo słusznie zrobiłeś że nie podałeś przybliżonej lokalizacji pierwszej kopali i tym samym uchroniłeś od pewnej śmierci pod tomami skał amatorów szybkiego wzbogacenia się na metalach wtórnych.
    Jedynie młodzież ma pomysł na amatorskie wykorzystanie (co nie znaczy że bezpieczne) zapomnianych pustostanów szybu górniczego Tytus należącego do pola górniczego David.

    Pozdrawiam i życzę wielu ciekawych oraz udanych wypraw w coraz mniej znane karty historii w 2014r.
    Majoni z Projektu Macan

  3. To by była dobra opcja, tylko wątpię, czy miasto dostanie na to kasę.
    Powiem Ci szczerze, że raz się zatrzymałem przed tym szybem, jak jechałem nie pamiętam gdzie 🙂
    Należy zakładać, że za wiele elementów metalowych się tam nie ostało, a nawet jeżeli to czas działa na niekorzyść „Nowego”
    Tak, o Ludwikowicach i Australijskiej kopalni słyszałem. Niesamowita kasa będzie tam pompowana, ok 100mln na odwierty, drugie tyle na infrastrukturę itd. A zatrudniać mają naszych górników 🙂
    Ciekawe, czy będą się chcieli dostać do starych, zalanych wyrobisk, czy drążyć nowe chodniki.

  4. Nie,”Nowy 1″tak jak Ci napisałem-ściana wspinaczkowa.Jest wokół tej sprawy wiele kontrowersji bo niby są ważniejsze rzeczy do zrobienia.Ale Ty sam najlepiej wiesz jak wyglądają takie opuszczone budowle,choćby Ludwikowice Kł.-już 5-ciu złomiarzy straciło życie.W”Nowym1″też dużo nie brakowało a doszło by do nieszczęścia.W planie renowacji jest umieszczenie tarasu widokowego na szczycie szybu,ciekawe oświetlenie,kawiarnie.Sprzęt wspinaczkowy ma być na miejscu i będzie przechowywany w budynku technologicznym.Koszt zagospodarowania to ok.3mln.zł.Zagospodarowania szybu domagają się byli górnicy,ma być to symbol istnienia górnictwa na tym terenie.
    Nie wiem czy Ci wiadomo,że już są rozpoczęte wiercenia na terenie Ludwikowic Kł.
    5 otworów po 1000 metrów.Celem jest określenie wielkości złóż węgla.Jeżeli potwierdzą się wcześniejsze badania niemieckie i polskie(sowieckie)to inwestor australijski otwiera kopalnię,a miasto szkołę o profilu górnictwo.Nieraz zadaję sobie pytanie.Komu zależało na likwidacji Zagłębia Noworudzko-Wałbrzyskiego?
    Węgiel koksujący do wałbrzyskiej koksowni”Victoria”importuje się z USA!
    🙂

  5. Domyśliliśmy się, że breja to pył węglowy, bo bardzo ładnie się świecił 🙂
    Tamę rozbito umyślnie i zrobił to upoważnione to tego celu osoby, więc pożar bym wykluczył, raczej chodnik prowadził do miejsca w którym mogło być bardziej niebezpiecznie, np nagromadzały się gazy, dlatego go odcięto.
    Nowy-1 nie miał być przypadkiem uruchamiany? Coś tak kiedyś zasłyszałem 🙂
    Na pewno przyjadę 🙂
    Ja Tobie również życzę wszystkiego najlepszego w 2014r 🙂

  6. Na koniec roku takie tempo:))Świetny fotoreportaż!Ależ tam obiektów muzealnych.
    We Francji i Belgii takie nieczynne kopalnie są zabezpieczone i w każdej chwili może ruszyć wydobycie(zwiedzałem).
    Zgadzam się z komentarzami Grzegorzy.To są KWS-y,które były przemieszczane wraz z postępem chodników i ściany.Ich wymiana to była najtrudniejsza praca elektryka,który musiał to przeciągać przez zaciśnięte chodniki.
    Wywoziłem kawałki piaskowca z KWK”Nowa Ruda”na skalniak,po tygodniu deszczowej pogody zamieniał się w kupkę piasku.
    Ta”breja”to niebezpieczny pył węglowy,zawsze dużo go było na zaniedbanych przesypach,wystarczy iskra i–Bum!!
    A za tą rozbitą tamą,gdzieś w wyrobisku może być pożar.Powinno być szczelnie otamowane.Taki pożar może trwać latami.
    Wejście w wysokie stężenie CO2 to już sprawdziłem na sobie.Jeden wdech i padasz na kolana,a przy spągu jest największe stężenie(CH4 odwrotnie pod stropem).
    Tymi rurami o dużym przekroju wypompowywana była woda z całej kopalni,cieńsze to sprężone powietrze do wiertnic,płyn hydrauliczny do stojaków,również woda niezdatna do picia ale górnicy pili.
    W Boguszowie jest dużo Francuzów-reemigrantów-miałem tam kolegów.Tu gdzie teraz mieszkam też było ich wielu,ale powoli wymierają bo to już starsi ludzie.
    Szyb”Nowy 1″w dzielnicy Słupiec będzie wykorzystany jako ścianka wspinaczkowa.Będzie jedną z najwyższych w tej części Europy.Będzie można korzystać za darmo.Rozbiórka tego szybu też by kosztowała kupę kasy,a tak będzie atrakcją.Szykuj sprzęt wspinaczkowy i przybywaj pod koniec 2014 roku z kolegami!!
    DUŻO ZDROWIA W NOWYM ROKU!! INNE MARZENIA SOBIE DOPISZ!!

  7. Z uwagą czytam Twoje relacje. Zaczęło się od Miedzianki, która była kilkakrotnie przygodą mojego dzieciństwa. Jeszcze chodziłem po ewangelickim kościele, który potem wysadzili w powietrze. Szczęśliwego Nowego Roku.

  8. Kolejny ciekawy wpis a raczej trzy. Co do pierwszego to rozumiem sens nie podawania lokalizacji. Po wizycie złomiarzy chodnik przestałby istnieć, dodatkowo na drodze nie ma sterty śmieci, które zostawiają po sobie w koszmarnych ilościach inni „odkrywcy”.
    Dzięki, czekamy na następne.
    n z boinc

  9. Dzięki panowie za uwagi, o tym betonie natryskowym przeczytałem zaraz po publikacji wpisu. Jeżeli chodzi o techniczne zagadnienia to się w nie nie zagłębiałem. Po prostu, napisałem to co jako pierwsze przyszło mi do głowy, wiecie… pierwsze wnioski 🙂

  10. Gratuluję świetna relacja.
    Dorzucę kilka uwag do fotek jeżeli mogę.
    Na zdj. nr. 14 To nie żadna fuszera , prawdopodobnie w tym miejscu znajdowała się tama wentylacyjna, aby uszczelnić w tym miejscu ociosy i strop stosowało się właśnie taki „natrysk” betonu.
    Zdj 33 . Ta maszyna to wysyp. Służył tak jak opisałeś do załadunku urobku na przenośnik.
    Zdj 35 (Kolejny silnik) i kilka innych. Są to KWS-y (kopalniane wyłączniki stycznikowe) , takie podziemne bezpieczniki dla każdego z urządzeń kopalnianych.
    Silnik jest widoczny na innych zdjęciach (27,28 ,29)
    Ogólnie obudowa i urządzenia były używane w kopalniach wałbrzyskich do lat 90 ubiegłego wieku i świadczą że wyrobiska były użytkowane współcześnie. Dlaczego nie zostały zlikwidowane podczas zamykania kopalń? To jest zagadka do ewentualnego przedyskutowania.

  11. świetna relacja i miejsca – miło się przegląda i czyta, choć mam kilka uwag merytorycznych, nie mniej mi za złe ale postaram się sprostować kilka kwestii
    – piszesz o piaskowcu, że jest kruchy – piaskowiec piaskowcowi nie równy – trafiają się serie piaskowców twardych jak świeży granit jak i bardzo kruche (zależy od spoiwa, zwietrzenia, uwarstwienia), podobnie jest z wieloma innymi skałami. W kopalnia węgla (serie skalne karbonu), to z reguły piaskowce i zlepieńce są skałami odporniejszymi, a łupki to te które są słabe (także ta tendencja ma odzwierciedlenie w formach terenu), łatwo to też zauważyć tłukąc skały na hałdach – łupek przy byle walnięciu Ci się od razu rozpada.
    – to co podpisałeś jako silnik (później, że to jest podobne do przepływomierza) to jest kopalniany transformator, bardzo popularna konstrukcja w polskich kopalniach
    – zaciekawiła mnie pozostałość po kompresorze, te gabaryty i średnica rury bardziej mi pasują jako pozostałość po wentylatorze, który wyciągał powietrze z kopalni (wtedy szyb Tytus byłby szybem wydechowym), sprężone powietrze leci raczej rurami o dużo mniejszej średnicy.
    – i ostatnia rzecz, wspominasz tam o zaprawie i fuszerce – wygląda mi to poprostu na beton natryskowy, ktory powszechnie jest stosowany nadal w kopalniach – choćby w KGHMie, zwłaszcza w bliskiej okolicy podszybia.

  12. No ta kopalnia robi wrażenie,tym bardziej że w takich wyrobiskach czyha wiele zagrożeń,ale na tym chyba polega eksploracja 🙂 Ja w takiej ,,prawdziwej” kopalni to jeszcze nie byłem i powiem ci uczciwie że ci zazdroszczę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *