Kierunek-Wzgórze Gedymina

Data: 13 Października 2013
Godzina: ok 14:40
Temperatura: ok 15C
Koordynaty:  Wałbrzych, dzielnica Gaj

Lokalizacja obiektu  
ŁATWA, średnia, bez trapera się nie obejdzie
Zapotrzebowanie sprzętowe
brak, MAŁE, średnie,
musisz załatwić tragarza
Poziom trudności  

MAŁY, średni, pół-armageddon

Jak już wspomniałem we wcześniejszym poście, na niedzielę zaplanowaliśmy razem z Filipem kolejną akcję. Kolega wspomniał o schronie, do którego wejście miało by się znajdować w małym nasypie w dzielnicy Gaj. Tak się składa, że wejście jest bardzo widoczne, bo wystarczy wejść na górkę by zobaczyć pomieszczenie znajdujące się poniżej. Problem tkwił w tym, że różnica poziomów wynosiła ok 5m, więc musieliśmy skorzystać z mojego ciężkiego wynalazku 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Prowizoryczne zabezpieczenie liny przed przetarciem.

 W środku rupieciarnia.

I ciekawe drzwi.

Wnętrze.

Pomieszczenie to prawie, że kwadrat o wymiarach ok 7x7m. Pośrodku znajduje się filar.
Do tego dochodzi pomieszczenie z piecem i jeszcze jedno o podobnych wymiarach co to pierwsze.

Nie trzeba było się długo zastanawiać, żeby stwierdzić, że nie mógł to być schron. Zbyt dużo tu różnego rodzaju otworów. Zresztą, kubatura mówi sama za siebie. Kotłownia? Z jednym piecem? Być może było ich więcej, ale w takim razie czemu służyło wejście, przez które dostaliśmy się do środka? Być może zauważyliście, że nie ma tam śladów po ewentualnej drabince. Tak szczerze powiedziawszy, nie potrafię wskazać potencjalnego przeznaczenia tej budowli.


To by było na tyle, jeżeli chodzi o niezałatwione sprawy z poprzedniego wypadu.


Wzgórze Gedymina…Nazwa jakoś specjalnie mi się nie kojarzy, dopiero Filip powiedział mi co się tam kiedyś znajdowało. Zapakowaliśmy się w samochód i podjechaliśmy na miejsce. 

Na początek cofniemy się do roku 1838, kiedy to na polecenie Augusta Zempli’a, znanego lekarza ze Szczawna, na wzgórzu powstał drewniany pawilon- nazwany Belwederem. W ciagu kilku najbliższych lat obiekt rozbudowano i zmodernizowano. Około roku 1841 Belweder przebudowano na budowlę murowaną, dobudowano wieżę widokową i tarasy. Obok znajdowały się dwie skocznie narciarskie i strzelnica. 
Najlepiej zobrazują to zdjęcia archiwalne, które zapożyczyłem ze strony
 www.dolny-slask.org.pl Jak dla mnie jest to największa internetowa skarbnica archiwalnych fotografii.

 Na znajdujących się nieopodal polanach znajdowały się znane w całej Europie pola golfowe.

Magiczne miejsce prawda? To teraz pora na szarą rzeczywistość 🙂

„Skocznia narciarska”

















 

 

 

 

 

 

 

Jak teraz wygląda pole golfowe? Wystarczy się przejść na Słoneczną Polanę (Szczawno- Zdrój)
Nie mam fotki, w każdym razie pola golfowego już dawno nie ma.
Po drodze na górę, mijamy ceglaną, ceglaną… czerpnie wody? Tak bym to nazwał.

 A tak obecnie wygląda Belweder i wieża widokowa.

Czas zrobił swoje. Nie oszczędził on również jednego z najbardziej ulubionych miejsc wypoczynkowych kuracjuszy, którzy korzystali z leczniczych wód Szczawna.

Rzecz jasna, Belweder, który pełnił również funkcję restauracji, musiał mieć stałe zaopatrzenie, również w wodę, którą należało przetransportować na wzgórze. W tym celu, obok budowli powstała tzw. cysterna, podziemny zbiornik wody pitnej.

 Klapa niewiadomego przeznaczenia z przodu cysterny.

I górny właz, jak widać zabetonowany, tylko to nas powstrzymało od penetracji wnętrza. Przez luki udało się nam zobaczyć i zorientować w rozmiarze zbiornika, jest on naprawdę spory i głęboki.

I wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że podobnych zbiorników jest więcej, więcej jest też dziwnych studzienek, wypełnionych wodą, pod którą schodzą drabinki.
Jeżeli wszystkie zbiorniki, które dziś są wypełnione wodą opadową miał służyć za ujęcia, to przeraża mnie ogrom tego typu obiektów.

Zszedłem do tej studzienki, w środku jest zbiornik o średnicy ok 7m i głębokości ponad 10m. Tak mi się przynajmniej wydaje. Trudno określić głębokość, bo lustro wody zakłamuje ocenę.

To tylko kilka z nich, które udało się nam znaleźć podczas kilkunastominutowego marszu.

 

Czy ten cały system studzienek, rzeczywiście miał tylko zasilać pobliski kompleks? Wiele osób zadaje sobie to pytanie.
Podczas wycieczki, Filip pokazał mi znalezisko z „artefaktami” 🙂 Pod jednym z wiekowych drzew zakopany był garnek z zawartością. Nie wiem, czego fragmentem jest to żelastwo, ale ktoś je tutaj w jakimś celu zakopał. Wykop.
Pojemnik ze znaleziskiem.

Jaki udział mieli w tym miejscu Niemcy? Bo wiadomo, że kilka budowli powstało za ich panowania na tych terenach. Temat określany jest mianem Hydrozagadki, zresztą nie trudno się temu dziwić. Wg niektórych źródeł, pod górą parkową idą chodniki kopalniane, czy Niemcy coś w nich ukryli? Mówi się również o strzelnicy Werwolfu, której resztki mieliśmy okazję zobaczyć. Ile w tym wszystkim prawdy? Jak zwykle nie wiadomo 😉

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Bawicie” się w Geocaching? 🙂   PS: Skrzynka została na miejscu.

I tym miłym akcentem kończę ten wpis. Na koniec dodam tylko, że trafiliśmy na bardzo ciekawy ślad o którym nie mogę tutaj wspomnieć. Jak tylko coś ruszy to się o tym dowiecie 🙂

11 thoughts on “Kierunek-Wzgórze Gedymina”

  1. Pole golfowe sięgało od słonecznej polany do górnej granicy łąki powyżej stawu , składało sie z łącznie z 6 części każda z nich miała osobne zbiorniki na wodę służącą do podlewania pola golfowego w okresach suszy , to po pierwsze , cała północna strona Wzgórza Gedymina jest tak zwanym terenem wodonośnym z racji tego te zbiorniki napełniały się same wodą gruntową a nadmiar był odprowadzany drenażem do sztucznych strumieni poza teren pola golfowego , obecnie system drenażu przestał być drożny i cały teren poniżej Belwederu po każdych większych opadach deszczu zamienia się w jedno wielkie bagno zamienia się w jedno wielkie bagno , wszystkie te zbiorniki powstały w 1926 roku podczas budowy pola golfowego , praktycznie wszystkie widać na zdjęciach z tamtego okresu 🙂 bez nich takie pole nie miało by racji bytu , dobry stan trawy mamy w tedy gdy często kosimy i często podlewamy .

  2. Dobre wyprawy 😉 Mam nadzieje, że znaleźliście rury wentylacyjne (nie te odchodzące z piwnic Belwederu). I że są drożne… Ja mam jedną na koncie, ale niestety kończy się na 3/3,5 m… PS. Już od jakiegoś czasu mam wrażenie, że zbiornik na wodę pitną wraz z systemem studzienek jest za duży. 🙂 Piszecie się na inwentaryzację wzgórza? 🙂

  3. Każdy piec powinien mieć tabliczkę znamionową z nr seryjnym i z datą produkcji, dzięki której udało by się odczytać z jakiego okresu pochodzi piec, a tym samym można by było datować powstanie tego bunkra. Chociaż tak naprawdę piec mógł powstać w innym okresie i później go tam przyniesiono…

  4. Bardzo intrygujący kompleks podziemny „zbiorników”.
    Leon jak byłeś Wałbrzyskim wzgórzu Gedymina w dzielnicy gaj i zwiedzając te trzy dziwnego przeznaczenia pomieszczenia to mogłeś zrobić zdjęcie tablicy znamionowej pieca lub napisać na blogu co dało się z niej wywnioskować, byłoby to bardziej pomocne w ocenie czasu w jakim były pomieszczenia wybudowane oraz sugerowałoby przez kogo zostały wzniesione. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *